8. Niezwykłe spotkania

Pierwszym punktem naszego dnia jest wspólna modlitwa brewiarzowa lub msza. Tym razem o 7:10 miałyśmy jutrznię, a po niej szybkie śniadanko. O 8 rano siedziałyśmy już przy laptopach i stosach książek. Ania w tym czasie podskoczyła na 4. piętro, aby zdjąć pranie. W drodze powrotnej miała spotkanie z Matką Generalną, którą pomyliła z jedną z sióstr poznanych wcześniej. Nie chciała nam się przyznać, ale ich spotkanie musiało być zabawne. Tak jak na Anulkę przystało 🙂

work, work, work

Będąc już tydzień w Rzymie nabyłyśmy pewnych nawyków. Jednym z nich jest szybka przerwa w pracy o 10 na kawkę i dotlenienie. Poniżej przedstawiam zdjęcia naszych kapuczyn. Proszę obstawiać do kogo należy która 🙂

Do kawusi musi wlecieć ciasteczko i zdjęcie uwieczniające celebracje kawy.

Można zauważyć, że część ekipy ma szczególną słabość do ciasteczek

W trakcie pracy napisałyśmy siostrze Assuncie listę rzeczy, które nam się pokończyły. Były to głównie warzywa i ser. No właśnie… i tutaj zaczyna się historia… O 12:30 zeszłyśmy na obiad, a na stole leżała wielka miska pomidorów i 3KG SERAAAA! Powiedziałyśmy Siostrze, że to za dużo dla nas, a Sister uśmiechnęła się do nas i powiedziała, że damy radę to zjeść. Ba, przy obiedzie okazało się, że Matka Przełożona poszła dla nas po świeże ogórki na stragan. Jak możecie się domyślić to nie były to 3 ogórki, a wielka siata! Po negocjacjach z Siostrami doszłyśmy do podziału łupów z lodówki.

Na zdjęciu widać tylko część prezentów
Mina średnia, ale przynajmniej widać ile sera mamy do zjedzenia:)

Trzeba było jeszcze uwiecznić zdjęcie naszego obiadu:

Ani ulubionym dodatkiem do obiadu jest zieleninka 😀

Po skończonym posiłku przyszedł czas na sjestę i przygotowania do wyjścia. W naszym domku jest jedno lustro, więc proces szykowania się na miasto jest schematem złożonym. Jedna myje zęby, druga nad jej głową nakłada tusz do rzęs, a trzecia w tym czasie robi fryzurę, doglądając efektu na skraju lustra.

O 14:40 spotkałyśmy się przy bramie głównej z siostrą Assuntą i tak rozpoczął się nasz spacer do Watykanu. Każda z nas założyła bluzy AKMu, więc wyglądałyśmy jak eskorta siostry 😀

Ostania prosta do Watykanu

Byłyśmy chwilę przed czasem, więc udało nam się podejść do bramy Spiżowej, gdzie można uzyskać wejściówki na środowe audiencje z papieżem. Kolejki do wejścia były ogromne, ale dla nas nie stanowiło to żadnego problemu. Siostra Assunta wie jak podgadać do policjantów, więc mogłyśmy przejść przez kontrolę poza kolejką. Okazało się jednak, że gwardia wydaje wejściówki dopiero w dniu jutrzejszym. Mamy nadzieję, że uda nam się je zdobyć.

Ale wróćmy do spotkania…. Przy kościele św. Anny czekał na nas rodzony brat siostry Asuunty – ojciec Wojciech Giertych OP. W tym miejscu nie mogę sobie odmówić opisania śmiesznej historii. Siostra w czwartek poinformowała nas o tym, że planuje spotkanie z ojcem Wojciechem, który może pokazać nam Watykan od środka. Dosłownie godzinę później, Ania na swojej grupie studenckiej z teologii przeczytała, że studenci na następny wykład mają przeczytać artykuł napisany przez….. słynnego dominikanina – ojca Wojciecha Giertycha 🙂

Ojciec Wojciech jak usłyszał, że jesteśmy z Poznania to zaczął mówić do nas gwarą 🙂 W międzyczasie wspomniał, że w trakcie oczekiwania na nas, podjechał do niego samochód, w którym siedział kardynał Krajewski i poprosił ojca o odprawienie czwartkowej mszy przy grobie św. Jana Pawła II. Myślałyśmy, że to koniec niespodzianek, ale na warcie przy wejściu do Watykanu, straż sprawował nasz poznany 5 dni temu kolega Kai, który ma polskie korzenie. Życzył nam dobrego spotkania i od tego czasu byłyśmy już w centrum innego państwa. Ojciec Giertych zaczął pokazywać nam watykańskie budynki. Nie wiem czy wiecie, ale Watykan w Rzymie jest jedynym miejscem, w którym łacina wciąż uznawana jest za język urzędowy. Sprawdziłyśmy to na przykładzie bankomatu, którego operacje były opisane po łacinie.

Mogłyśmy zobaczyć między innymi drukarnię, pocztę, bank i wiele innych budynków watykańskich. W drodze do mieszkania ojca Wojciecha, mogłyśmy oglądać niesamowite dzieła sztuki, którymi przyozdobione były korytarze.

Szybka kontrola przed wejściem do mieszkania Ojca
Jak to ojciec Wojciech stwierdził – „Możecie zobaczyć tutaj dzieła takiego mało znanego artsysty do aniołów… Jak mu tam było? Aaa już wiem! Michał Anioł”
Jest ekipa:)

W mieszkaniu mogłyśmy zobaczyć prywatną kaplicę o. Wojciecha, pokoje i OGROMNĄ biblioteczkę! W trakcie rozmowy ojciec Giertych bardzo mocno nawiązywał do kierunku naszych studiów, wypytywał o przedmioty i odczucia co do uczelni. Ojciec Giertych przez kilka lat zasiadał w Radzie Generalnej Zakonu Dominikańskiego. Przez ten czas bardzo dużo podróżował po świecie i mógł podzielić się z nami swoimi niezwykłymi doświadczeniami. Ta rozmowa ogromnie nas podbudowała i zmotywowała jeszcze bardziej do poznawania siebie oraz samorozwoju.

Prywatna kaplica o. Giertycha

Dobrze, że w trakcie spotkania siostra Assunta spoglądała na zegarek, bo czas pędził jak szalony. Dopiero chwilę po godzinie 18 zorientowałyśmy się, że czas już na nas, bo w planach miałyśmy uczestnictwo w mszy świętej u św. Stanisława biskupa i męczennika. Przed bramą kościoła pożegnałyśmy siostrę i popędziłyśmy do środka. Po mszy świętej, jak co poniedziałek, swoje spotkania mają polscy studenci, którzy przebywają w Rzymie. Było to już nasze drugie uczestnictwo w spotkaniu. W międzyczasie udało nam się zgarnąć 3 wejściówki na środową audiencje z papieżem, więc jutro będziemy polować na jeszcze jeden bilet. Spotkanie rozpoczęło się od wspólnego obejrzenia filmu o św. Janie Pawle II za czasów jego pontyfikatu.

Po obejrzanym filmie utworzyliśmy okrąg i przeszliśmy do zadawania pytań wspomnianemu już kiedyś księdzu prałatowi Pawłowi Ptasznikowi, który przez 25 lat pełnił funkcje Kierownika Sekcji Polskiej watykańskiego Sekretariatu Stanu. Tego spotkania nie da się w pełni opisać słowami. Ksiądz Ptasznik opowiadał nam o 10 latach swojego życia, gdzie dostąpił łaski przebywania z Ojcem Świętym Janem Pawłem II każdego dnia. W odpowiedzi na nasze pytania bardzo mocno dało się dostrzec, że ks. Paweł każdego dnia jest wdzięczny Bogu za posługę z Ojcem Świętym. Opowiadał nam jak to się stało, że rozpoczął swoją pracę na Watykanie, o wspólnie przeżywanych świętach razem z papieżem, pielgrzymkach gdzie mógł posługiwać. Pisząc to cały czas mam przed oczami kapłana, który opowiadając nam historie jakie przeżył, przekazywał nam ojcowską miłość i szacunek jakimi Ojciec Święty darzył każdego ze swoich współpracowników. Mogłyśmy usłyszeć historię ostatniego pożegnania św. Jana Pawła II ze swoimi współpracownikami, kiedy ciało papieża było w stanie agonalnym, ale spojrzenie Ojca świętego, przekazywało niewyobrażalną wdzięczność za lata posługi i pomocy.

Zdjęcie z księdzem prałatem Pawłem Ptasznikiem
Ks. prałat Paweł Ptasznik z Ojcem Świętym

Opisując te wszystkie niezwykłe spotkania i wydarzenia podczas naszego pobytu w Rzymie mogę powiedzieć tylko tyle, że czujemy ogromną wdzięczność za każdy dzień, który okazuje się być jeszcze piękniejszym niż poprzedni.

Z góry przepraszam za opóźnienie w dodaniu bloga, ale naprawdę dużo się u nas dzieje:)

Ola

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *